POWOLNY POWRÓT DO ZDROWIA

Kos ciężko oddychał, zaczerwienio­nymi, półprzytomnymi oczyma wodził po sklepieniu wigwamu, poruszał popękanymi od gorączki wargami, z których wybiegały czasami niezrozumiałe słowa. Tecumseh ocknął się z zadumy, rzucił przelotne spojrzenie na dziewczynę i wyszedł z wigwamu. Przeciął Plac Rady i podążył w stronę puszczy. Przez dwa dni nie wracał do wsi. W leśnej samotni rozważał sytuację i układał plany obrony plemiennych rodów. Tymczasem do wigwamu Tecumseha zaglądał Wielki Ojciec, przemywał, okładał ziołami rany Ryszarda Kosa i poił go tylko sobie znanymi ziołami. Promień Słońca czuwała przy posłaniu chorego, który z wolna wracał do sił. Wprawdzie jeszcze maja­czył w gorączce, ale sen miał już spokojniejszy, a oczy nabie­rały normalnego blasku.

Witaj na moim serwisie! Witaj z zawodu jestem nauczycielem geografii, bardzo często czytam, istotne dla mnie jest pogłębianie swojej wiedzy. Jeśli podobają Ci się moje wpisy to zapraszam do komentowania!

Znalazłeś się tutaj dzięki poniższej frazie kluczowej:

Wszelkie prawa zastrzeżone (C)