OPIEKA RANNEJ ZORZY

Uścisnął rękę Kosa i wyszedł. Po chwili w wigwamie zjawił się szaman Szawanezow — Wielki Ojciec i promieniejąca radoś­cią Zorza Ranna. Po kilku dniach Ryszard wychodził już przed wigwam i wy­grzewał się w słońcu. Na dłuższe spacery nie miał jeszcze sił, ale czuł się coraz lepiej. Zorza Ranna prawie go nie opuszczała. Kos stwierdził, że przyzwyczaił się do jej obecności, że z przy­jemnością patrzy na nią, kiedy krząta się po wigwamie, gotowa spełnić każde życzenie chorego. Coś zaczynało dziać się w jego sercu, choć odpędzał wszelkie myśli o tej czerwonoskórej dziew­czynie. 

Witaj na moim serwisie! Witaj z zawodu jestem nauczycielem geografii, bardzo często czytam, istotne dla mnie jest pogłębianie swojej wiedzy. Jeśli podobają Ci się moje wpisy to zapraszam do komentowania!

Znalazłeś się tutaj dzięki poniższej frazie kluczowej:

Wszelkie prawa zastrzeżone (C)