OKRZYK RADOŚCI

Gunter o mało nie krzyknął z radości na widok znienawidzo­nego żeglarza. Sprytny Kos nie wywiódł go w pole. Gdyby jednak Johann nie zrobił z konaru swego obserwatorium, kto wie, czy dostrzegliby płynącego Kosa. Kiedy łódź przemknęła pod olchą i znikła z oczu, ostrożnie, aby nie robić niepotrzebnego hałasu, Gunter zszedł na ziemię. Connelowie siedzieli znudzeni oganiając się od komarów złorzeczyli.Miałem rację! — zawołał Johann. — Przed chwilą przepły­nął obok nas!Zerwali się obaj. Z niedowierzaniem patrzyli na Guntera.Płynął tuż przy nadbrzeżnych szuw arach, zachowując indiańską ostrożność  opowiadał dalej Johann. Stąd należy przypuszczać, że obawia się pościgu lub za­sadzki. Musimy być czujni — przestrzegał jak zwykle rozważny Tomasz. Gunter poklepał Connelów po ramionach.

Witaj na moim serwisie! Witaj z zawodu jestem nauczycielem geografii, bardzo często czytam, istotne dla mnie jest pogłębianie swojej wiedzy. Jeśli podobają Ci się moje wpisy to zapraszam do komentowania!

Znalazłeś się tutaj dzięki poniższej frazie kluczowej:

Wszelkie prawa zastrzeżone (C)