//////

Serce taty

Zmiana ojców w „mamusiów”

Wzbogacenie się przez wpływ drugiej osoby nie oznacza, iż mamy wyrzec się własnej natury, właściwego płci męskiej „instynktu”, tylko dlatego, że dzisiejsza kultura podchodzi do niego z podejrzliwością bądź zatraciła powody do tego, by go cenić. Styl wychowawczy, który nie inspiruje się jednocześnie obydwoma kodeksami, matczynym i ojcowskim, jest skazany na wywołanie poważnych, negatywnych reperkusji w kształtowaniu emocjonalności dzieci, a sama skuteczność dialogu w parze małżeńskiej będzie tym w nieodwracalny sposób obciążona. Wydaje się więc, że nieodzownie trzeba ponownie docenić ojcowski wkład, mając na względzie to, w jaki sposób i z jakich powodów męski sposób wychowania jest potrzebny i korzystny z punktu widzenia dobra wychowawczego dzieci, i właściwie naświetlając jego odmienność od kobiecej wrażliwości wychowawczej. Również matki będą się czuły mniej osamotnione wiedząc, że mogą liczyć na pozytywny wkład współmałżonka w wychowanie dzieci.

NIE WSZYSCY OJCOWIE SĄ TACY SAMI

Nie ma na świecie dwóch identycznych ojców, podobnie jak nie istnieją matki, które nie różniłyby się między sobą. Każdy rodzic ma wyjątkową, oryginalną zdolność do tworzenia relacji wychowawczej, będącą wynikiem połączenia jego dynamiki psychologicznej, szczególnych cech osobowości i wartości wychowawczych, którymi się inspiruje. Jakie jednak podstawowe zmienne składają się na to, co stanowi o wyjątkowości stylu wychowawczego każdego ojca? Indywidualne cechy osobowości i dynamika afektywna wykazują znaczną zmienność indywidualną, i w wielu przypadkach mama może mieć silniejszy charakter od taty, być pewniejsza siebie i bardziej zdecydowana, zaś jej mąż może mieć w wyższym stopniu rozwinięte pewne cechy tradycyjnie uznawane za kobiece. W nierzadkich przypadkach ojciec może na przykład mieć w sobie więcej słodyczy, otwartości czy cierpliwości niż jego żona. Często można też spotkać mamy identyfikujące się dokładnie z opisem cech charakteryzujących męski styl wychowawczy. Są to kobiety, które odnajdują się w roli „głowy rodziny” i zdają sobie sprawę z tego, że mają silniejszy charakter niż współmałżonek.

Charakter

To właśnie one chciałyby niejednokrotnie, aby mąż rozwijał cechy bardziej męskie, był bardziej zdecydowany i pewny siebie w sposobie podejścia do kwestii wychowawczych. Postrzegają swoją sytuację jako niekorzystną, i w dodatku nie widzą możliwości zmian, ponieważ proszą o to, czego małżonek nie jest w stanie zrobić. Z biegiem lat prowadzi to zazwyczaj do tego, że kobieta rozwija w sobie pewne zobojętnienie i rozczarowanie związane z niedostatkiem autorytetu męża jako przewodnika w sprawach wychowania. Jak jednak powiedziała jedna z matek z niezamierzoną ironią, „trzeba sobie radzić z tym, co się ma w domu”, czyniąc w ten sposób aluzję do własnej roli, pozwalającej na uzupełnienie braków wynikających z ograniczeń współmałżonka, co do pewnego stopnia wydaje się nieuchronne i konieczne.

Okoliczności życiowe

Wielkie znaczenie w odgrywaniu roli wychowawczej mają również inne okoliczności życiowe. Są to: stabilność emocjonalna rodziny i relacja małżeńska, trudności zawodowe, które zostały pomyślnie rozwiązane lub wyłoniły się w tym czasie, osiągnięty poziom dojrzałości. Inne znaczące zmienne wiążą się osobistą kulturą wychowawczą. Niektórzy ojcowie uważają, przyznając się do tego mniej lub bardziej otwarcie, że wychowanie dzieci jest zasadniczo zadaniem matki, a kiedy sami muszą zajmować się potomstwem, starają się pokazać, że czynią to wyłącznie w ramach krótkoterminowego zastępstwa. Wiele żon żali się, że mężowie zajmują się dziećmi tylko na zasadzie „wyświadczam ci przysługę”. Również osobiste przeświadczenia stanowią bardzo istotny czynnik charakteryzujący styl wychowawczy. Jeśli chodzi o mężczyzn, „założenia racjonalne” (które w rzeczywistości często racjonalne wcale nie są) odgrywają większą rolę niż to się dzieje w przypadku kobiecej wrażliwości wychowawczej, zazwyczaj bardziej wyczulonej na aspekty emocjonalne relacji niż na kwestie zasad, jakich należy się trzymać.

Osobista kultura wychowawcza

Tata, który streszcza ideał własnej roli wychowawczej w ramach filozofii „kija i marchewki”, będzie najprawdopodobniej zupełnie inny niż taki, który jest przekonany, że „dziecku wszystko można wytłumaczyć”, lub który głosi, że „dzieciom nie należy zbytnio ufać”. Modele kulturowe zaczerpnięte z własnej rodziny i dzieciństwa mają często decydujący i wiążący wpływ na sposób odgrywania roli ojcowskiej, zwłaszcza u osób, u których nie doszło jeszcze do zbudowania dystansu psychologicznego w odniesieniu do własnej rodziny pochodzenia. Osobista „historia emocjonalna”, a w niej relacja z własnym ojcem, stanowi ważny wskaźnik w interpretowaniu roli rodzicielskiej. Wielu ojców stawia sobie za cel to, by nie popełniać tych samych błędów, jakie popełnił ich rodzic; inni z kolei odkrywają, że zachowują się w ten sam sposób, jakiego nienawidzili jako dzieci; inni wreszcie nie przekroczyli jeszcze relacji zależności łączącej ich z własnym rodzicem i nie osiągnęli swobody „bycia ojcami na własną rękę”. We wszystkich tych przypadkach decydującą rolę odgrywa stopień osobistego przepracowania relacji z ojcem.

Historia emocjonalna

Wypracowanie realistycznej wizji (jaką wiele osób osiąga dopiero około czterdziestego roku życia) jego postaci i roli w ramach rodziny pochodzenia, jego pozytywnego wkładu i ograniczeń umożliwia bardziej zrównoważoną, dojrzalszą i swobodniejszą interpretację własnej roli wychowawczej. W przeciwnym wypadku dana osoba pozostaje skazana na nieświadome powtarzanie błędów swojego ojca i jego ograniczeń lub na jałowe szukanie przeciwieństwa w odniesieniu do jego postaci, co uniemożliwia przyjęcie pewnych pozytywnych elementów, które można by lepiej zrozumieć i przyswoić. W ostatniej kolejności wspominamy tu o wartościach osobistych, co jednak nie oznacza, że mają one mniejsze znaczenie. Nadają ogólny ton całemu życiu i organizują je wokół niewidzialnych, lecz realnie istniejących priorytetów, w odniesieniu do tego, czemu dana osoba przyznaje pierwszorzędne znaczenie w swej realizacji osobistej.